GL: Coraz bliżej!

Grudzień 29th, 2009 arvind

Kiedy zarejestrowałem się na pierwszym w życiu forum dyskusyjnym - na którym potem zostałem moderatorem… – poczułem że nagle mam przy sobie ogromną ilość nowych ciekawych ludzi. Potem doznałem jeszcze większego szoku, poznałem IRC’a. A tam poznałem ludzi których choć do dziś na oczy nie widziałem to wiem że mogę na nich liczyć w wielu sytuacjach. I tak mam wieloletnich znajomych których czasem nawet imienia nie poznałem. Bo i po co.

GoldenLine z kolei jest ok 5 sekund od tzw. “real life”. Wystarczy wyjrzeć za monitor. Potwierdzają to spotkania, potwierdzają to małe sukcesy naszych użytkowników o których czasem można poczytać na forach. Przykładów dzieci “relacji goldenowych” jest wiele. O swoim - którym jest książka napisana z jednym z użytkowników GL – zawsze będę powtarzał bo śmiem stwierdzić, że jest to jedna z nielicznych książek specjalistycznych wydana przed dwóch autorów, którzy się nigdy na żywo nie widzieli :)

I tak sobie nad tym rozmyślam, jak bardzo prawdziwa ta nasza “bliskość”, jak bardzo prawdzie te nasze “kontakty”.  Myślę, że to kwestia bardzo indywidualna, ale na wszelki wypadek aby pobudzić podobną refleksję u Was taki oto utworek który mi ktoś właśnie podesłał :

a może Wy chcecie się pochwalić jakimś owocem Waszej współpracy z innymi użytkownikami? może udało Wam się coś wspólnie zbudować, może udało Wam się coś wspólnie zorganizować?

Pokaż innym:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • LinkedIn
  • Netvibes
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.
  • Dodaj wyczajenie
  • Wykop

  1. 1 Odpowiedz do postu: “Coraz bliżej!”

  2. Bardzo mnie zawsze rozśmiesza zdecydowane oddzielanie życia rzekomo wirtualnego od rzekomo realnego. Wszystko przecież i tak dzieje się w mózgu – i odkąd wiadomo, że drażnienie odpowiednimi prądami odpowiedniego miejsca w białawej galaretce spowoduje, że drażniony będzie święcie przekonany, że jadł przed chwilą lody pistacjowe, których smak opisze z wielkim ukontentowaniem, to doprawdy o faktycznej jedności światów powinni uczyć w szkołach podstawowych.
    Od pierwotnej konstatacji (że światy są nierozdzielne) już tylko krok do stwierdzenia, że nie należy pozwalać sobie w sieci na zachowania niegodne pokazania w świecie realnym – komuś przecież wyrządza się w ten sposób REALNĄ krzywdę.
    I GL dlatego jest wspaniałe (a może być jeszcze wspanialsze!), że postawiło na jawną realność – że wymagane jest występowanie pod swoim imieniem i nazwiskiem. To wartość szczególna, o którą stale należy troskliwie dbać, i której trzeba bronić przed niedorosłymi dowcipnisiami, których ponosi burza hormonalna albo zwyczajna choroba – każąca ukrywać swoje osobowości za coraz nowymi fantomami.
    A niedowiarkom, że światy są jednością – znakomita książka Moniki Whitty i Adriana Carra – WSZYSTKO O ROMANSIE W SIECI. Psychologia związków internetowych.
    Niech was nie zwiedzie tytuł – o romansach w sieci TEŻ tam jest. Ale to potwierdzenie udokumentowanymi badaniami tej jedności, o której na wstępie… :-))

    By Janusz on gru 30, 2009

Dodaj komentarz:

Treść drugorzędna